niedziela, 9 listopada 2014

Silver Spoon tom 1 - Hiromu Arakawa





Tytuł: Silver Spoon
Tytuł alternatywny: Gin no Saji
Autor: Hiromu Arakawa
Tom: 1
Wydawnictwo: Waneko
Liczba stron: 192
Ocena: 5+/6






Szufladkowanie? Nie tym razem!
Jeszcze do niedawna, kiedy słyszeliście nazwisko Hiromu Arakawy, jaki tytuł przychodził Wam momentalnie do głowy? Czyż nie Fullmetal Alchemist, który został u nas wydany już kilka lat temu i zdobył sporą popularność? Gdyby ktokolwiek chciał wtedy stworzyć profil tematyki podejmowanej przez mangakę, pewnie postawiłby na shounen z mocno zarysowanymi elementami fantastyki i ani przez moment nie przyszłoby mu do głowy, że w przyszłości Hiromu Arakawa wykona obrót o 180%, skupiając się na zwierzętach hodowlanych i rolnictwie. Tak się jednak składa, że właśnie mamy przed sobą serię, której powstania chyba nikt się wcześniej nie spodziewał i która na pewno zaskoczyła wiele osób. Ta sama ręka kreśliła Fullmetal Alchemist oraz Silver Spoon, ten sam wielki umysł myślał nad scenariuszem w obu przypadkach, a jednak wynik tej „współpracy” jest naprawdę różny i silnie przemawiający na korzyść nowszego dzieła mangaki.

Sneak Peek:
Yugo Hachiken to raczej zwyczajny, inteligentny chłopak, który nie może pochwalić się żadnymi planami na przyszłość, ani też wielkimi marzeniami wartymi spełnienia. Niemniej jednak, nie przebierał w środkach chcąc spełnić przynajmniej jedno małe, ale jakże istotne pragnienie, którym było uwolnienie się od rodziców i rozpoczęcie nauki w możliwe najbardziej oddalonej od domu szkole. Postanowił więc wyjechać na samo Hokkaido, gdzie w Oezo mieści się Technikum Rolnicze „Ezono”. Biedny chłopak nie miał zielonego pojęcia w co się pakuje, a teraz jest już za późno na odwrót. Hachiken musi dać z siebie wszystko i jeszcze więcej by fizycznie sprostać wymaganiom szkoły, która potrafi dać nieźle w kość. Na szczęście nie zostaje z tym wszystkim sam, gdyż szybko nawiązuje znajomość z towarzyszami niedoli i powoli, ale nieubłaganie poznaje fascynujący świat, który do tej pory był mu całkowicie obcy.


Something Special:
Silver Spoon bez wątpienia jest mangą pod wieloma względami wyjątkową i jedyną w swoim rodzaju, o czym świadczy już samo osadzenie tworzonej przez mangakę historii w technikum rolniczym oraz wykorzystanie zwierząt hodowlanych jako jednego z niezwykle istotnych elementów fabuły. Wprawdzie bohaterowie bezustannie mają swoje własne problemy, pasje czy marzenia, ale to zwierzęta decydują o tempie ich życia, o ich obowiązkach i ewentualnych przyjemnościach, a czegoś podobnego ze świecą szukać w innych tytułach.

- Normalnie jakbyśmy w hierarchii byli niżej niż zwierzęta...
- „Niżej”? Chciałbyś! Jesteście ich nędznymi niewolnikami!” (str. 63-64)

W takiej sytuacji raczej nie dziwi fakt, iż Silver Spoon to 100% fantastycznej komedii, która każdego ponuraka potrafi rozłożyć na łopatki. Ten tytuł jest wręcz wypełniony pozytywną energią, którą roztacza już od samej obwoluty. Naturalnie, z początku pewnie wiele osób podchodzić będzie do tej mangi, jak pies do jeża, ale wystarczy jeden tom żeby zakochać się w tak pozytywnie zakręconej serii. Mało tego, na korzyść Silver Spoon przemawia także ten „swojski”, kojarzący się ze spokojem, prostotą i ciszą, klimat wsi, którym emanuje Ezono. Do takiej szkoły po prostu chciałoby się uczęszczać!


Jak żyć?
Nie dajcie się jednak zwieść, jako że na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Silver Spoon to tytuł stworzony tylko by bawić i cieszyć, zaś w rzeczywistości sprawy mają się troszkę inaczej. Pod lupę wystarczy wziąć głównego bohatera, który szuka ucieczki od rodzinnego domu, poniekąd stara się znaleźć swoje miejsce na ziemi, zmaga się z brakiem marzeń i planów życiowych, stawia kroki na ślepo i nie myśli ani o przyszłości, ani o tym do czego chce dotrzeć, ponieważ nie ma pojęcia jaki powinien być jego życiowy cel. Czytelnik widzi, jak chłopak męczy się z takim stanem rzeczy otoczony osobami, które w przeciwieństwie do niego wiedzą, do czego pragną dojść. Pod tym właśnie względem, Hachiken przypomina mi mnie samą i może właśnie z tego powodu Silver Spoon jest pozycją, którą szczerze uwielbiam. Problem istnieje niezaprzeczalnie, ale autorka przedstawia go jako coś, co bynajmniej nie stanowi końca świata, nie przeszkadza w wewnętrznym rozwoju i w dobrej zabawie z przyjaciółmi, a także nie umniejsza wypełniającego mangę humoru.

Jak bardzo mógłbyś się poświęcić, aby spełniło się twoje marzenie?” (str. 145):
Innym trudnym tematem związanym z marzeniami, jaki pojawia się w tym tytule, są przeciwności losu i wszelkie inne trudności w dążeniu do obranego celu. Tutaj na pierwszy plan wysuwa się chociażby Aikawa, który pragnie zostać weterynarzem, co wiąże się dla niego z pewnymi wyrzeczeniami oraz z zapisem do pewnego niekonwencjonalnego klubu, który każdy rozsądny chłopak omijałby wielkim łukiem. I znowu, poważny problem, który może dotyczyć każdego z nas, okazuje się idealnym pretekstem na wprowadzenie do historii kolejnej humorystycznej sceny, która w mgnieniu oka rozładowuje napięcie i sprawia, że znowu mamy ochotę się śmiać.


Bohaterowie:
Prawdę mówiąc, o nich można pisać i pisać, jako że już w pierwszym tomie poznajemy interesujące stadko osobistości, które wyraźnie będą z nami przez kolejne tomy i odegrają w tej mandze swoją rolę. Mamy więc przyjemność poznać miłą, uroczą i uprzejmą dziewczynę kochającą konie – typ przyjaciółki, matematycznego głupka, którego nie da się nie lubić – typ wioskowego pajaca, ludzką wieprzowinkę z charakterem – typ kobiety, której nikt nie podskoczy, miłego dla oka sportowca – typowe ciasteczko. Do wyboru, do koloru, nudzić się nie można przy takiej ekipie.

Oprawa graficzna:
Osoby, które z Hiromu Arakawą spotkały się wcześniej, wiedzą doskonale czego mogą spodziewać się po jej kresce. Silver Spoon to połączenie tego, co znamy już z Fullmetal Alchemist oraz czegoś nowego, chciałoby się powiedzieć, bardziej zwyczajnego. Pod względem graficznym, jej bohaterowie są od siebie zupełnie różni i nierzadko niezwykle charakterystyczni, bo kto nie zwróciłby uwagi na majora Armstronga z wspomnianej już już przeze mnie serii, Buddę czy Larę Croft. Ale skoro zwierzęta odgrywają tutaj tak ważną rolę to i o nich wypadałoby coś napomknąć, prawda? Tak więc... Kura jest kurą, świnia jest świnią, koń to koń. Inaczej mówiąc, Hiromu Arakawa potrafi rysować zwierzęta, a jej małe świnki... Ach! Co za słodycz, kryje się w tym naszym schabowym!

W kilku słowach:

Dół, przygnębienie, jesienna depresja, kiepski dzień? Jest na to niezawodne lekarstwo – Silver Spoon, czyli wiejski klimat na uspokojenie oraz komedia na poprawę nastroju. Przekonajcie się sami!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz